Poleca:

Aweo.pl - skuteczne pozycjonowanie.



Polecane Strony:

rolmasz-zary.pl - wkrętarki
ideeko.pl - torby reklamowe
travelglob.pl - egzotyczne wycieczki
medandlife.com - magnetoterapia
victoria.com.pl - biuro tłumaczeń Katowice
Zapraszamy.
A A A

Panna Genia

 

 

 

Zaraz po próbie jeneralnej zabrano się do umycia podłogi na scenie, już więc około czwartej cała pusta przestrzeń pomiędzy żelazną kurtyną i tylną odrapaną ścianą pełna była woni wilgotnej i szarego mydła.
Mokre plamy na schnącej zwolna podłodze, jak ciemne plastry odbijały na tle leśnych krajobrazów i bocznych przystawek. Pośrodku sceny stały schody, niedbale przysunięte do kolumnowej kurtyny. Za kilka godzin wejść mieli po tych schodach rycerze. W tej chwili jest tu prawie zupełnie pusto i ciemno, tak, iż wchodząc, równie łatwo potknąć się o wysunięte krzesło reżysera przy budzie suflerskiej, jako i o stoliczek, na którym wieczorem spocznie egzemplarz ponurej tragedyi. W górze, na równi z paludamentami, tuż przy windzie, podnoszącej kurtynę, ćmi się maią lampka ze szkłem nadpękniętem, a nad lampką pochylony jest człowiek, samotny w tej kolekcyi sal rycerskich i "wolnych okolic. " Do widoku maszynisty przywykły już szczury, i one chyba już znają porządek dnia w teatrze, nikogo więc nie dziwi, że stary tu przyszedł ze smarowidłem, a zrobiwszy swoje, obejdzie całą scenę, zaklnie i zejdzie do kawiarni, wprost teatru. Robi on to w każdym dniu spektaklowym od lat czterdziestu, kiedy jeszcze dzisiejsze charakterystyczne były naiwnemi; każde popołudnie poświęca na tę robotę i na głośne monologi. Już zlazł z góry i stanął na środku sceny.
— Dyabli nadali, tyle zmian będzie dzisiaj, świderków więcej napsuję, jak co warto. Zagrają ze dwa razy i znów będzie klapa. Takie to i granie!
Już miał iść, gdy w korytarzu do damskich garderób usłyszał kroki.
— Cóż to? dyabli nadali, już się włóczą; pewnie jaki osieł chce niby niechcący kwiaty zostawić w garderobie. Czekaj bratku, zapłacisz linowe przy wyjściu. Hejl panie, a kto tam?
Nikt nie odpowiadał.
— Patrzcie go, myśli, że się schowa; stary nietaki głupi, nieboszczyk Pfeiffer nie darmo mnie za uszy ciągnął.
W jednej z garderób huknął gaz w kinkiecie i rozległ się śpiew:
"Klaretkę kocham, to rzecz pewna..."
— Aha — mruknął stary — nasza mała już przyszła.
Podszedł ku garderobie i stanął we drzwiach.
— Ah! jak się macie Ignacy, jak się macie?
— No, a panienka dla czego tak wcześnie przyszła?
— Chcę się wcześniej ubrać; nim zrobię twarz, zejdzie mi dużo czasu, gram dziś ważną rolę.
— Kto?
— Jakto kto? — ja...
— Aha!
— Gram pazia. Niechno Ignacy prędko podnosi kurtynę, jak będą wołać.

Strony: 1 2 3 4 5 6 Następna »